Jeremy Clarkson dla The Sunday Times:
Nadeszło to spotkanie w Białym Domu, kiedy tego biednego Wołodymyra Zełenskiego wywleczono przed kamery i otwarcie sponiewierano w jego, bądź co bądź, trzecim języku. Wkrótce cała banda rzuciła się na niego, domagając się wyjaśnienia, dlaczego nie wysłał Amerykanom listu z podziękowaniami i dlaczego nie nosi garnituru. Gdyby nie wyrzucono go po kilku minutach, można by przypuszczać, że ktoś nazwałby jego ojca ”ciotą” i zarzucił, że pachnie moczem i kałem. Niektórzy określili to wydarzenie jako ”niekomfortowe do oglądania”. Było znacznie gorsze: odrażające.
Od tego czasu sprawy tylko się pogorszyły. Trump poparł Rosję i Koreę Północną w głosowaniu ONZ w sprawie Ukrainy. Całkowicie wycofał wsparcie militarne USA, a kiedy przywódcy europejscy spotkali się, by omówić, co dalej, wiceprezydent J.D. Vance wzruszył ramionami, nazywając Wielką Brytanię i Francję ”przypadkowymi krajami, które nie walczyły w żadnej wojnie od 30 czy 40 lat”.
Nie chcę zniżać się do jego poziomu, ale to zrobię. Vance to brodaty fanatyk, który uważa, że zgwałcone kobiety powinny być zmuszone do urodzenia dziecka. Szukałem odpowiedniego określenia dla niego i myślę, że ”kretyn” pasuje idealnie. A do tego nie ma bladego pojęcia o historii.
Bo jeśli rzeczywiście uparł się na te ”ostatnie 30-40 lat”, to warto mu przypomnieć, że nasi dzielni młodzi żołnierze ginęli w jakimś zapomnianym przez Boga pustynnym piekle, wspierając kolejną szaloną wojnę rozpętaną przez amerykańskiego prezydenta. A kiedy tam umierali, Wielka Brytania wciąż spłacała długi wobec USA za broń, którą kupiliśmy, by pokonać Hitlera w II wojnie światowej. Ostatnia rata wyniosła 43 miliony funtów i została uiszczona w 2006 roku.
Skoro już jesteśmy przy II wojnie światowej, to warto zauważyć, że to, co Trump wyrządza Ukrainie, brzmi jakby Franklin Roosevelt powiedział do Churchilla: ”Słuchaj, Hitler wziął sobie Polskę, pozwólmy mu ją zatrzymać.”
Wielu komentatorów twierdzi teraz, że tak właśnie dzieje się, gdy oddajemy władzę miliarderom. Cóż, znam kilku superbogaczy i większość z nich to normalni, uprzejmi i hojni ludzie. Ale kilku z nich jest z gówna i myślę, że Trump, Elon Musk i Władimir Putin należą właśnie do tej kategorii.
Wbili sobie do głów, że ponieważ są pracoholikami, którym się poszczęściło — bo jak wiadomo tylko tyle potrzeba, by zostać miliarderem — są lepsi od innych. W końcu dochodzą do przekonania, że wszyscy biedniejsi to tylko referenci biurowi. A kiedy zostajesz przywódcą mocarstwa, ta logika zaczyna odnosić się do całych narodów. Kogo obchodzi co myśli Grecja albo Łotwa? To tylko chłopcy na posyłki.
/…/ Globalny porządek właśnie doznał wstrząsu. W Białym Domu zasiada maniakalny przemocowiec, na Kremlu siedzi morderca, a NATO stoi na krawędzi rozpadu. I nikt nie chce pisnąć słowa, bo Trump to szkolny łobuz, który wepchnie ci głowę do kibla. Potrzebujemy kilku tygodni, żeby oswoić się z nową rzeczywistością. Ale wkrótce będzie nam potrzebny ktoś, kto się wścieknie i stanie do walki z nadciągającą ciemnością.
Nie mniej złośliwie Stefan Niesiołowski w artykule „Putino-trumpizm”:
Można chyba zaryzykować twierdzenie, że sytuacja uległa wyjaśnieniu. W Białym Domu zasiada zwolennik Putina i generalnie wielbiciel dyktatorów, kłamstwa i przemocy. Być może rosyjski agent jeśli nie bezpośredni, to agent wpływu, a przy tym ograniczony, antypatyczny formułujący mętne niezrozumiałe opinie – nie wiadomo celowo czy z powodów mentalnych. Bardzo trafnie scharakteryzował samego Trumpa i politykę jego rządu w dramatycznym pięknym wystąpieniu francuski senator Claude Malhuret, stwierdzając, że USA nie są już sojusznikiem Europy, ale jej wrogiem i cała sytuacja międzynarodowa uległa dramatycznej zmianie. Demokracja jest zagrożona i musimy liczyć tylko na siebie. Im szybciej uświadomimy sobie groźbę wynikająca z załamania się dotychczasowej roli USA jako sojusznika wolności i demokracji tym lepiej dla wszystkich. Ostateczna cenę i być może najwyższą polityki Trumpa zapłacą same Stany Zjednoczone, bo zawsze dyktatura w końcu niszczy państwo, które ją wyhodowało, ale niewielka z tego dla nas pociecha. Wiceprezydent Vance obraża Europę,a przecież to on nazwał kiedyś Trumpa „potencjalnym Hitlerem” i „moralną katastrofą”.
Ostatnio cicho było o naszym ulubionym polityku Ryszardzie Czarneckim. Ale właśnie wychodzą na jaw nowe fakty:
Jeśli śmialiście się z farmazonów Ryśka Czarneckiego o jego podróżach zezłomowanym Fiatem Punto Cabrio do Brukseli, to teraz trzymajcie kapelusze… – Jedno z podanych przez Czarneckiego aut, jeszcze nie zostało wyprodukowane, a już woziło doooopę Ryśka do Strasburga. – Trzy samochody podane przez Ryśka, nigdy nie istniały. – Dwukrotnie Rysiek popieXdalał na chińskich skuterach, jeden marki WANGYE QUANTUM, drugi BAOTIAN, a raz prawdziwym ścigaczem o poj. 750 ccm. – Kolejnym, wcale nie podejrzanym środkiem transportu, dla zapracowanego patrioty z pis, był ciągnik siodłowy marki Iveco Stralis. Wszystko to bawi, bo to przecież Rychu Czarnecki – taki nieporadny, rubaszny safanduła, nic bardziej mylnego. Czarnecki to bezczelny cyniczny przestępca, pazerny złodziej i kłamca – kwintesencja partii pis.
STREFA.SE