Ślady niepokojącej przyszłości

Czuję się zdezorientowany, to mało powiedziane. Mówiąc wprost zacząłem się trochę bać bo zrozumiałem, że nowe technologie stają się bezpośrednim zagrożeniem dla wszystkich, dla całej ludzkości. Nigdy jeszcze w swojej historii człowiek nie miał narzędzi, które umożliwiałyby mu manipulacje na tak niebywale masową skalę. Mówiąc bliżej skóry, dzięki własnemu twórczemu wysiłkowi wchodzimy w świat, w którym nie będziemy w stanie odróżnić rzeczywistości, od kreowanej sztuczności. Zbliża się szybkimi krokami mało przyjemna przyszłość, która przechodzi właśnie w teraźniejszość.

Czy mamy się czego bać? Tak, ale w miarę. Zamiast strachu raczej budujmy wiarę, że rodzaj ludzki zaadoptuje się do nowych warunków, że to tylko kolejny i nieunikniony etap postępu, oraz starajmy się do tego dorosnąć.

A przyszłość tak niepewna. Co będzie, kiedy moc algorytmów będzie rosła szybciej – a to się już dzieje, niż możliwości ludzkiego intelektu? Przypuszczalnie powstanie nowy gatunek inteligentnego istnienia, którego cechą będzie brak bazy biologicznej. Tak homo sapiens przestanie zajmować szczytową pozycję w ewolucyjnym rozwoju mieszkańców naszej planety. Strach się bać? Pewnie, że strach, ale jednocześnie ciekawość, nadchodzą zdumiewające czasy.

Już dziś wiadomo, że AI jest znacznie szybsza od człowieka a w niedalekiej przyszłości będzie szybsza niewyobrażalnie. Możemy się spodziewać wielu rzeczy. Na przykład, że będzie ingerować coraz szybciej, skutecznej i głębiej w wiele dziedzin naszego i nie tylko naszego życia, a podstawową i przykrą niespodzianką, będą zapewne olbrzymie zmiany na rynku pracy.

W trochę dalszej przyszłości prawdopodobnie dojdzie do tego, co dziś wydaje się niemożliwe (Ileż to razy ludzkości się tak wydawało!).  Nastąpi być może wprowadzenie powszechnego dochodu dla wszystkich ludzi. To oznaczałoby to, że każdy człowiek otrzyma minimalną pensję pozwalającą na utrzymanie, bez konieczności pracy czy pomocy w postaci świadczeń.

Wydaje się, że w obszarach muzyki zmiany idą AI najłatwiej. Już lata temu czytałem, że komputer (AI) otrzymał polecenie napisania bachowskiej fugi. Stworzył ich setki, nie do odróżnieniu od oryginałów, w czasie gdy operator poszedł na obiad.

Miejmy nadzieję, że z utworami (vide kompozycje Krzysztofa Pendereckiego), powstałymi poza skalą tonalną AI będzie miał trudniej, ponieważ nie dysponuje (na razie!) niezbędną wyobraźnią. Dopiero kiedy ARTIFICIAL INTELLIGENCE osiągnie poziom, który nazywamy superinteligencją, zacznie tworzyć swoją muzykę. Ale wtedy będą to już istoty pochodzące z innego gatunku, to już nie będzie twórczość ludzka.

Pozostaje niemiłe poczucie, że cykl istnienia homo sapiens zwolna dobiegał swego kresu i tu instynktownie pojawia się pytanie o śmierć. Ja zderzam się w tym miejscu od lat z czymś niepojętym, bo nie potrafię zrozumieć jak można, będąc myślącym człowiekiem, iść przez życie z tezą, że „śmierć kończy wszystko”. Nieludzka myśl, że po ustaniu życia tylko się gnije a po osobowości, nad którą pracowałeś w pocie czoła długie dziesiątki lat, nie pozostaje nic.

Przeczytałem gdzieś takie zdanie: Można spekulować, że skoro oddychamy i serce bije, to na poziomie molekularnym ocieramy się każdym oddechem o nieśmiertelność. Czyżby śmierć była największą tajemnicą życia?

Są takie dni, noce właściwie, że śni mi się coś tak wyraźnie i niesennie, jakby się działo na jawie. Wtedy się budzę, ale zaraz robi mi się przykro, bo chciałbym sen zatrzymać. Niestety nigdy mi się nie udało, czyżby „ktoś” tego pilnował?

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar