Precz ode mnie smutek wszelki

Czy prawdą jest, że widzienie świat oczami dziecka, oznacza wiarę w fikcję? Oczywiście! Dlatego pamiętaj przyjacielu byś nigdy nie zgubił dziecka w sobie, bo stracisz czyste widzenie świata. Pilnuj też wyobraźni, umiejętności którą dzieci przynoszą ze sobą na świat, a akcentują śmiechem. Wierzyć w fikcję i nie zatracić umiejętności bawienia się okolicznościami, jak również sobą samym, oto co najbardziej lubią Indianie!

Mam w pamięci piosenkę nieżyjącego już od lat szwedzko-holenderskiego trubadura Cornelisa Vreeswijka, kiedy śpiewa balladę z gwarem przedszkolnych dzieci w tle. I raptem, jak złota strzała wymierzona prosto w niebo, słychać dzieciaka zanoszącego się niepohamowanym śmiechem. Minęły dziesiątki lat od śmierci Cornelisa, a ja ciągle pamiętam ten wybuch śmiechu malucha i jeżeli przypadkiem natrafię na tę piosenkę w Sveriges Radio, mam uratowany dzień.

Moi rodacy jeśli się śmieją, muszą mieć koniecznie coś konkretnego. Jakiś personalny przytyk, a najlepiej kiedy idzie złośliwe o Żydach albo Ruskich. Polacy najchętniej śmieją się przeciw komuś, z kogoś, wobec kogoś, albo w jakiejś sprawie. Rzadziej uprawiają humor z kluczem, z szyfrem, działający metaforycznie. Polak bardzo rzadko śmieje się z absurdu, chyba że ma jakieś osobiste odniesienia, a wtedy śmieje się półgębkiem spoglądając ukradkiem wokół.

Mam wrażenie, że główną specyfiką humoru, nie tylko polskiego, w ogóle poczucia humoru, jest szydzenie ze słabości drugiego człowieka. Prywatnie odbieram pastwienie się oraz drwiny z ludzkich słabości, prawdziwych czy wyimaginowanych bez różnicy, jako rodzaj świństwa. Jest to również sposób na przykrywanie własnych słabości.

Moglibyśmy brać przykład z Włochów. Włochom bardzo łatwo przychodzi śmiech z niczego. Ze śmiesznego gestu, pociesznego kroku, z udawania kogoś, z cyrkowej klownady. Taki śmiech, śmiech zupełnej beztroski (vide dzieciak z piosenki Vreeswijka!), jest człowiekowi bardzo potrzebny. Rzekłbym niezbędny choćby ze względów zdrowotnych, ale pobudzający również do samodzielności w działaniu i myśleniu.

Umieć się śmiać, to trochę jak mieć odwagę wyrażać na głos swoje zdanie. Powinno się mówić i powtarzać, zwłaszcza dzieciom ale i w ogóle, jak cenną rzeczą jest mieć odwagę głośno wypowiadać swoje poglądy. Głośno, bo to jednak zupełnie co innego, niż je tylko mieć.

I tyle. Krótko, bo nie da się śmiać w nieskończoność, zdrowie nie pozwala. Świat się zmienia, a upływ czasu nanosi poprawki albo wymusza zmiany i na to nie ma rady. A zatem, jak się kiedyś mówiło: Nie bądź pan głąb i nie pękaj pan!

Głośne pękanie ze śmiechu nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a bywa, że może pomóc poczęciu nowego życia, dziewczyny uwielbiają facetów z poczuciem humoru. A zatem: Gdzie idzie smutek? W szelki!

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar