W zestawieniu z podobnymi w nastroju i narracji ekranizacjami książek Jensa Lapidusa (Snabba cash 1,2,3) ”Måste gitt” koncentruje się w większym stopnia na jednej, głownej postaci – to pochodzący z Turcji Metin Turkoglu.
Jego ojciec 1999 sadzi drzewo i mówi, że pozostaje jeszcze napisanie książki i spłodzenie syna. Te dwa przykazania trudno jest Metinowi wypełnić, bo jest bezrobotny, zajmując się drobnymi kradzieżami i oszustwami. Ale książkę pisze, w postaci codziennych zapisków, które przypadkiem odkryte stają się sensacją wydawniczą, mimo, że autora czeka chyba odsiedzenie jakiegoś wyroku. Film ukazuje zarówno kryminogenne środowiska na obrzeżach stolicy (tu Jordbro), klanowe reguły ujmujące także jurysprudencję, jak i nastawienie światłych Szwedow na stworzenie utalentowanej (choc ograniczonej i niewykształconej) jednostce szansy zaistnienia w kulturze, nawet elitarnej. Wyważenie tych skrajnie odrębnych okoliczności w końcu się powiodło, uniknięto łatwego hurra-optymizmu, stawiając na drodze postaci różne, opóźniające sukces przeszkody, wypełniające narrację.
To drugi długometrażowy film Ivicy Zubaka a już pierwszy (Knäcka, 2009) ukazywał w podobny sposób młodzieżowe środowisko w Bredäng. Był jednak pokazywany tylko na kilku festiwalach oraz w telewizji. Måste gitt znaczy w slangu Måste dra.
Aleksander Kwiatkowski
MÅSTE GITT, Ivica Zubak, dystr. TriArt Film