Życie podpowiada różne metody wyparcia tego, co się dzieje. Dotyczy to nie tylko zachowania symetrystów w mediach, to jest zupełnie zrozumiały ludzki odruch. Codziennie widzisz łajdactwa władzy, a skoro niewiele możesz zrobić, więc jakoś się w tym systemie urządzasz. Pisowskiej władzy na tym właśnie najbardziej zależy. Żeby ludzie jakoś się urządzali, nie reagowali. Bo w końcu trudno być każdego dnia, przez całe życie, bojownikiem o wolność i niepodległość (z wypowiedzi Donalda Tuska dla Gazety Wyborczej).
Od długiego już czasu zaobserwować można, jak coraz częściej ”urządzamy się” w tym świecie, jakie buduje nam Kaczyński. Tak było też za komuny. Też się wydawało, że nic się nie da zrobić, nic się nie zmieni, że każdy protest i tak nie wpłynie na zmianę sytuacji.
Widać to było też na emigracji w Szwecji, gdy mała część Polaków aktywna była wśród tak zwanej ”emigracji niepodległościowej”, pozostali byli obojętni, ”zaszantażowani” ewentualnymi problemami z wyjazdem do Kraju, jeszcze inni ”w imię działania dla dobra polskiej kultury” i rzekomo apolityczni nie wahali się współpracować z tamtą władzą. Nieco zmieniło się to wszystko z chwilą ogłoszenia Stanu Wojennego w 1981 roku. Protesty pod ambasadą PRL były na początku liczne, później było nas tam coraz mniej.
Od tego czasu upłynęło wiele lat, najpotężniejszy protest pod ambasadą miał miejsce parę lat temu, gdy manifestacja przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji zgromadziła niemal 1000 osób. Już od paru lat znowu zaczęliśmy się ”urządzać”, coraz mniej reagować, nie przeszkadza nam, że ”narodowemu czytaniu” patronuje Duda, osoba sprawująca urząd prezydenta, która ma kłopoty z czytaniem konstytucji. Zawsze znajdą się tacy, którzy nie widzą w tym nic niemoralnego.
Przywykliśmy, że Polska stała się pełna Dud, Kaczyńskich, Braunów, Kukizów, Przyłębskich, Piotrowiczów, Macierewiczów, Błaszczaków i innych płaszczaków. Że ten szklany sufit niemal 35% akolitów PiS plus niemal 10% Konfederatów & Spółka jest nie do ruszenia. Przywykliśmy też do symetrystów, którzy chcą nas przekonać, że nie jest tak źle, zawsze mogło być gorzej.
Czy zatem Marsz 4 czerwca w Warszawie coś zmieni? To źle postawione pytanie. Powinno brzmieć: czy chcesz by coś się zmieniło w Polsce po 4 czerwca? We wspomnianym we wstępie wywiadzie, Donald Tusk mówił:
Wydaje mi się, że ważniejsze od patrzenia w przeszłość jest to, by wreszcie ludzie otworzyli szeroko oczy i zobaczyli rzeczy takimi, jakimi są, zaczęli nazywać je po imieniu. Spór między obrońcami i wrogami demokracji to nie jest zabawa intelektualistów. On odbywa się praktycznie w każdym miejscu na ziemi. Każdy ma swój Kapitol, którego musi bronić. Polska jest tego niestety bardzo spektakularnym przykładem.
Manifestacje organizowane są w wielu środowiskach emigracyjnych. Także w Sztokholmie. 4 czerwca pod ambasadą polską manifestacja rozpocznie się o godzinie 12. Szkoda, że informacja ta udostępniona została tak późno.
Aktor Janusz Gajos tak zachęcał do udziału w manifestacjach:
Przebijmy ten mur. Zróbmy to jeszcze raz. Tym razem, kilkadziesiąt lat później. Bądźmy tam wspólnie. Pokażmy, jak wielu nas jest. Pokażmy, że wygramy. Pokażmy naszą siłę.
STREFA.SE