Odjaniepawlanie

Ten polityczno-propagandowy armagedon wywołany reportażem telewizyjnym, w którym padły zarzuty, że papież Jana Paweł II jeszcze jako metropolita krakowski chronił księży pedofilów, budzi zdziwienie gdyż raczej nie powinno już dzisiaj dziwić, że te kościelne praktyki tuszowania tego rodzaju przestępstw, nie są niczym nowym. Tyle tylko, że jakiś czas temu pękła bańka ochronna, by o tych sprawach nie mówić.

W Polsce znajdziemy 700 pomników, tablic pamiątkowych i innych poświęconych polskiemu papieżowi. Już kilka lat temu świętemu już wówczas Janowi Pawłowi, biografowie zaczęli przypominać, że jako papież nie reagował w dostateczny sposób na sygnały o tuszowaniu spraw związanych z pedofilią w Kościele. Najpierw pisano o blokowaniu takich informacji, by nie docierały do papieża, przez jego najbliższych współpracowników (tu wiele podejrzeń padło w kierunku dzisiejszego kardynała Stanisława Dziwisza), ale coraz częściej pojawiały się też informacje, że JPII zdawał sobie sprawę z problemu i miał na ten temat pełną wiedzę. Trudno, by było inaczej.

O ile jednak skomplikowana struktura Kościoła i systemowe tuszowanie pedofilskich przestępstw w Kożciele globalnym mogły powodować opieszałość bądź utrudnienia w odpowiednim i szybkim reagowaniu ze strony Watykanu, to w świetle informacji ujawnionych przez reporterów TVN w reportażu ”Franciszkańska 3”, postawa biskupa, później kardynała Karola Wojtyły burzy całkowicie wizerunek późniejszego papieża Jana Pawła II.

Uwikłanie dzisiejszego kościoła katolickiego w Polsce w politykę – kościoła, który przestał być kompasem moralnym, a stał narzędziem w rękach cynicznych polityków i jeszcze bardziej cynicznych księży i biskupów – cały ruch antyaborcyjny, próby ”islamizacji” (czytaj: ”katolicyzacji”) życia społecznego, musiały w końcu zrodzić silny ruch antykościelny. Efektem jest trwająca już od paru lat próba rozliczenia Kościoła z jego grzechów. Musiał zatem paść mit świętego i nieskazitelnego JPII.

Mechanizmy systemowego tuszowania seksualnych przestępstw w Kościele są dobrze znane. Księża przenoszeni byli – i są nadal – z jednej parafii do drugiej, by uniknąć skandalu. Kościelnej władzy zależało – nadal zależy – by bronić świętość instytucji. O ofiarach się milczy. I do tej pory KK nie uporał się z tym systemem. Od paru lat głośno o nim także w kościele polskim, ale i tutaj, w Szwecji, KK działa w podobny sposób (czego przykładem zdarzenia m.in. w Polskiej Misji Katolickiej).

Informacje o tym, że Karol Wojtyła uwikłany był także w ten systemowy proceder, to odbezpieczony granat wrzucony do okopów wojny polsko-polskiej. Odbierany jest jako deprecjonowania całego dorobku papieża Polaka, jednej z najważniejszej w XX i początkach XXI wieku postaci dla polskich katolików, ale także wszystkich Polaków: Jana Pawła II. Do tego dochodzi jeszcze cynizm i wyrachowanie polityków dzisiejszej formacji rządzącej w Polsce.

Jak pisała  Małgorzata Skowrońska w GW,

o ile jednak polityczny kontekst i rola Jana Pawła II w ośmielaniu ruchów demokratycznej opozycji w czasach PRL nie budzi wątpliwości, o tyle jego wkład w społeczne nauki, w tym nierealistyczne podejście do małżeństwa oraz ludzkiej seksualności i prokreacji, są krytykowane także w obrębie Kościoła katolickiego.

Dzisiaj do tych krytycznych ocen trzeba także dopisać przymykanie oczu na przypadki pedofilii w KK.

To swoiste ”odjaniepawlanie” trwa w Polsce już od jakiegoś czasu. Z pożytkiem dla prawdy historycznej, ale z czkawką, którą ma wielu, którzy widzieli papieża Polaka jako moralny azymunt (niekoniecznie w kontekście religii). Mój stryj, Tadeusz Nowakowski, zwany często Reporterem Papieża, autor m.in. serii książek o pielgrzymkach JP II, zafascynowany był postacią Wojtyły, a raczej jego wpływem na przemiany, jakie jego papieskie peregrynacje czyniły w krajach, które odwiedzał. Mówiło się, że charyzmatyk w bieli spotkał się ze sceptykiem z mikrofonem. Nowakowski pisał:

Będąc sceptykiem z natury, z podejrzliwością odnoszę się do charyzmatyków, siły promieniotwórczej wielkich ludzi, kultu jednostek, hagiograficznych wzlotów.

Ale w tamtych czasach obok JPII nie można było przejść obojętnie – albo urzekała jego charyzma, albo po prostu irytował swoim tradycjonalizmem. Polaków urzekł tym, że stał się zaczynem wolnej Polski.

Zastanawiam się jednak, co dzisiaj Tadeusz Nowakowski pisał by o papieżu Polaku? Często wspominał, jak JPII powiedział mu: dobrze, że pan pisze, tylko proszę nie pisać o mnie na kolanach. I nigdy nie były to książki pisane z tej pozycji.

Dzisiaj wiemy więcej. Karol Wojtyła był ”człowiekiem Kościoła”, a mit świętego wykreowaliśmy my sami. Maria Kuncewicz pisała: Tak naprawdę nie wiemy, gdzie się zaczyna i gdzie kończy mit. Być może na ”Franciszkańskiej 3”.

NGP

Foto: Łódź – Jan Paweł II na Placu Wolności © CC0 Public Domain

Lämna ett svar