W prawo zwrot

Po ponad pięciu tygodniach od ostatnich wyborów parlamentarnych uformował się nowy rząd. Nowym premierem będzie Ulf Kristersson reprezentujący Partię Moderatów.

Koalicja rządowa składać się będzie z trzech partii: Moderatów, Chrześcijańskich Demokratów i Liberałów. Ale opierać się będzie na radykalnej i populistycznej partii Szwedzkich Demokratów (Sd), którzy zdobyli najwięcej głosów po prawej stronie układu politycznego w Szwecji. Co to oznacza?

Wielu komentatorów bije na alarm, że taka konstelacja wywróci do góry nogami wszystkie wartości, którym przez ostatnie parędziesiąt lat wierna była polityka szwedzka. Ma to oznaczać między innymi koniec liberalnej polityki migracyjnej i integracyjnej oraz odchodzenie od energi atomowej. Zapowiadana jest także zdecydowana walka z przestępczością.

Pracę nowego rządu ma regulować tak zwana umowa z Tidö (Tidöavtalet), pałacyku niedaleko Sztokholmu, gdzie trwały pertraktacje między przedstawicielami czterech partii w sprawie formowania rządu.
Już w chwili ogłoszenia wyników wyborów było wiadome, że mimo zwycięstwa Szwedzkich Demokratów (zdobyli po stronie opozycji najwięcej głosów) nie będzie politycznej zgody- by ich przywódca Jimmie Åkesson mógł kandydować na funkcję premiera. Pozostawało jedynie pytanie, czy Sd wejdzie do rządu, ale to też było nie do przełknięcia przez np. Liberałów.

Ostatecznie Sd nie wpuszczono na salony polityczne, za to wpuszczono ich do kuchni.

I to oni, w gruncie rzeczy, będę dyktować, jaka będzie polityka rządowa. Sytuacja jest nieco dziwna i absurdalna, ale odzwierciedla klimat polityczny w Szwecji. Z jednej strony, u wielu wyborców, konserwatyści i radykałowie z Sd budzą zgorszenie i niechęć – zarówno swoją proweniencją, niechęcią do imigrantów, spolegliwym stosunkiem do Putina, nacjonalizmem, antyeuropejskością, antyaborcyjnymi wypowiedziami – z drugiej nie sposób im odmówić racji, gdy mówią o radykalnych rozwiązaniach wobec fali zorganizowanej przestępczości, czy o ograniczeniu imigracji, gdy jednocześnie kuleje polityka integracyjna. To hasła choć populistyczne, ale chwytliwe zwłaszcza dzisiaj, gdy Szwecja boryka się z wieloma problemami.

Czego zatem należy oczekiwać od nowych rządów? Według “Tidöavtalet” Szwecja m.in. nie będzie przyjmować więcej imigrantów niż kwoty ustalone przez Unię Europejską – liczba zmniejszona ma być z 6 tysięcy rocznie do 900; wzrosnąć ma liczba deportacji imigrantów nielegalnie przebywających w Szwecji; zaostrzone zostaną także warunki imigracji zarobkowej (czy dotknie to także Polaków? – nie wiadomo); imigrantów będzie się zachęcać do powrotu do ich krajów pochodzenia.

Zapowiedziano budowę nowych reaktorów atomowych, przyspieszona ma także aktywacja reaktorów wygaszonych w ostatnich latach. Także zapowiadane są zmiany w walce z przestępczością: likwidacja tzw. rabatu kar dla młodych przestępców (system zmniejszający wielkość zasądzonej kary w związku z wiekiem skazanego); możliwość anonimowego składania zeznań, zaostrzenie kar za przestępczość zorganizowaną, karanie za przynależność do gangów.

W umowie zawarto także punkty dotyczące reformy służby zdrowia (aby m.in. zmniejszyć kolejki do lekarzy specjalistów i na operacje), zmianach w systemie szkolnictwa, walce z osobami wykorzystującymi system socjalny, zapowiedziano obniżenie podatków dla osób zarabiających najmniej i emerytów. Wzmocnione mają być działania na rzecz wolności mediów.

Ile z tego da się przeprowadzić ( i jaki szybko) – nie wiadomo. Oczywiście, z punktu widzenia wyborcy, zapowiedzi walki z przestępczości, obniżenie podatków, czy kilkaset miliardowe inwestycje w energię atomową (przy dzisiejszych cenach energii i niepewności na rynkach energetycznych) to sygnały pozytywne. Ale przy okazji zapowiadane jest cały szereg rozwiązań budzących wątpliwości np. poprzez wprowadzenie zakazu żebrania (tym bardziej, że problem rozwiązuje się dość szybko sam, gdyż coraz mniej ludzi posiada gotówkę, większość operacji finansowych odbywa się za pomocą kart płatniczych bądź elektronicznie).

Przyszłość rządu Kristerssona zależy wyłącznie od poparcia Szwedzkich Demokratów. A ponieważ między Sd a Liberałami iskrzy, nie będzie to współpraca łatwa, bo Åkesson w każdej chwili będzie mógł podbić stawkę, a na przykład zbyt powolne zmiany w polityce migracyjnej mogą zachwiać wypracowanym układem. Wielu spraw z pewnością nie da się także wprowadzić szybko, więc krucha większość w parlamencie nie gwarantuje bezkolizyjnych rządów.

Sytuacja jest więc nowa i niepewna. W kuchni będzie rządził Åkesson, na salonach będę jeść to, co im zaserwuje. Nikt nie ma wątpliwości, że zmiany w Szwecji są potrzebne (zwłaszcza patrząc przez pryzmat własnego portfela), ale czy będzie estetycznie? Tradycyjne 100 dni nowych rządów tego nie pokażą. Można to będzie ocenić na przykład za rok.

Tadeusz Nowakowski

Foto: Ulf Kristersson © CC0 Public Domain

Lämna ett svar