Z prof. Benonem Z. Szałkiem z Uniwersytetu Szczecińskiego (Wydział Nauk Społecznych, Instytut Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie) rozmawia Leszek Wątróbski.
Od lat publikuje Pan książki w języku angielskim, poświęcone badaniom nad pochodzeniem języków euroazjatyckich…
Językami tymi zajmuję się od roku 1971, a więc od około 50 lat. Ukazuję ich powiązania leksykalne i gramatyczne. Jedna z moich pierwszych książek w języku angielskim ukazała się w roku 1999. To była praca poświęcona deszyfracji napisów z Doliny Indusu i Wyspy Wielkanocnej jako drawidyjskich. W roku 2019, dwudziestą trzecią książkę, poświęciłem ponownie cywilizacji w dolinie Indusu, położonej na północno-zachodnich obrzeżach subkontynentu indyjskiego. Książka ta stanowi jakby poszerzenie i pogłębienie moich wcześniejszych ustaleń i prac. Zawsze interesowała mnie historia starożytna, języki obce i kryptologia. W Szczecinie, w latach sześćdziesiątych, dostępne były dobre książki w języku niemieckim i rosyjskim. Uczyłem się więc tych języków. W Instytucie (IFP, potem IP, IPE) prowadziłem w ramach jednej ze specjalizacji, wykład „Etnolingwistyka i kryptologia”. W jednej z książek (2014) porównywałem 35 języków – starożytnych i współczesnych.
Pana książka z roku 2019 pt. ”The Rig Veda…” nawiązuje do cywilizacji w Dolinie Indusu…
I do moich obserwacji dotyczących napisów sprzed 4 tysięcy lat. Napisy te nadal uważane są przez główny nurt współczesnej nauki za nieodczytane. Natomiast z moich ustaleń wynika, że te krótkie napisy (m.in. na metalowych tabliczkach) są napisami kultowymi. I że są związane są z bóstwem, które było czczone w postaci koła z 6 szprychami, nazywanego Kołem Słońca. A więc chodziło tu o bóstwo słoneczne. Na szczególną uwagę zasługuje tu fakt, że te napisy są napisami rebusowymi. I może właśnie dlatego nie udało się ich wcześniej odczytać. Aby to zrobić, trzeba znać jakiś język drawidyjski – najlepiej tamilski. Okazało się, że uznanie tego pisma za pismo rebusowe wszystko nam tłumaczy. Podam przykład. Mamy napis z Doliny Indusu, który zawiera tylko 5 znaków. Czytając je od prawej do lewej widzimy, iż 3 z nich się powtarzają. I kiedy przyjmiemy rebusowy system ich odczytywania, to dojdziemy do wniosku, że jest to „ochrona przed magią”. A więc mamy do czynienia z talizmanem. Podobnych przykładów znalazłem więcej.
Porównywał więc Pan wszystkie te wyniki w aspekcie kultowym?
Porównywałem koło ze szprychami – ze wzmiankami w starożytnych hymnach Rig Vedy, w której znajduje się opis ataku plemion, najprawdopodobniej aryjskich, z północy – na miasta cywilizacji Doliny Indusu. Okazuje się, że imiona ciemnoskórych tubylców dają się przetłumaczyć w bardzo wielu przypadkach przy pomocy języków drawidyjskich. Wynika z tego, że doszło tam do konfliktu rasowego, konfliktu cywilizacji.
Inną ciekawą rzeczą jest tu fakt, że u Ariów bóg naczelny Indra (jeden z najważniejszych bogów panteonu wedyjskiego, król bogów) dysponował mocami magicznymi. Natomiast u Drawidów takimi magicznymi mocami byli też obdarzeni ich królowie. Uderzająca jest różnica między spotykanym u Drawidów opanowaniem sztuk magicznych przez ich królów a władcami Ariów, którzy takiej mocy magicznych nie mieli.
Opisywane przez Pana wydarzenia miały miejsce przypuszczalnie 1,7 tys. lat przed naszą erą.
Wpisy z Doliny Indusu, jeśli chodzi o teksty kultowe, mają charakter rebusowy. Ponad 70 razy w tych tekstach występuje nazwa Narmini, ale w hymnach Rig Vedy tylko raz. Mówi się, że Narmini to twierdza, forteca. Sam wyraz Narmini należy tłumaczyć dobra gwiazda. A rebusowy zapis byłby taki: 4 kropki albo kreski – a w środku znak ryby, bo cztery to jest NAR, a MIIN to „ryba” albo „gwiazda” (MIIN ma dwa znaczenia: ryba i gwiazda). Mamy tu więc do czynienia z przetrwaniem nazwy fortecy, związanej z tym dobrym bóstwem. A „dobra gwiazda” to przypuszczalnie „słońce”.
Druga Pana książka ”Sumerian-like forms…” z roku 2020 dotyczy napisów nagrobnych z Etrurii.
Z historycznej krainy zamieszkałej 2,5 tys. lat temu przez Etrusków, położonej w starożytnej Italii – w jej środkowej części, pokrywająca się ze współczesną Toskanią i północnym Lacjum. Etruskowie byli ludem bardzo pobożnym, szczególnie gdy chodzi o kult przodków. Byli też ludem wysoce cywilizowanym i wiele sposobów postępowania przejęli od nich Rzymianie. Badałem inskrypcje pogrzebowe i nagrobkowe związane z kultem ich zmarłych. Zauważyłem, że ponad 490 słów etruskich (język ten uważa się za odrębny i izolowany i nie związany z żadnym innym) jest podobnych do słów sumeryjskich, którymi posługiwali się w Mezopotamii (obecny Irak).
Co z tego wynika?
Po pierwsze – migracja przodków Etrusków. A po drugie jednak – nasuwa się pewna analogia. Otóż w wielu napisach etruskich występuje zapis skrótowy, co stanowi analogię do stosowania w nagrobkowych napisach chrześcijańskich skrótów takich jak RIP (requiescat in pace: „niech spoczywa w spokoju”). A przecież na co dzień praktycznie nikt w naszych czasach łaciną się nie posługuje.
Czy z napisami etruskimi było podobnie?
Podam kilka przykładów etruskich inskrypcji. W napisach nagrobnych pojawiają się słowa dotyczące: rodziny, profesji, kultu, libacji, ofiar, lamentacji oraz pełnionych za życia funkcje. Zamożni Etruskowie byli chowani po śmierci w grobach, w których znajdowały się kamienne łoża z podgłówkami. Grobowce były zatem odwzorowaniem ich domowych sypialni. Zilustrujemy to przykładem krótkich wpisów. Są to np.: ja jestem podgłówkiem dla Kavi…; wielki dom pani…; tutaj mieszka…; Tana minęła/zgasła…; miejsce lamentacji dla Tiny…; tu odpoczywa Larysa na zawsze…; Petru na zawsze…
Takie treści ujawniają się jeśli zastosujemy do ich odczytania język sumeryjski. Naukowcy zajmujący się tym tematem nie mogą przełknąć faktu, że język etruski jest powiązany z językiem sumeryjskim. Pisałem o tym fakcie już w książce wydanej w roku 2003. Teraz udowadniam, że nawet gramatyki tych języków wykazują pewne podobieństwa. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś dialektem języka sumeryjskiego.
Skąd u Pana Profesora zainteresowania starożytnymi językami?
Prowadziłem wykłady z etnolingwistyki (dziedzina badań lingwistycznych, której przedmiotem są wzajemne związki między językami, myśleniem, zachowaniem się człowieka i rzeczywistością, to znaczy między formalną strukturą języka panującą powszechnie a resztą kultury społeczności posługującej się danym językiem) i kryptologii (dziedzina wiedzy o przekazywaniu informacji w sposób zabezpieczony przed niepowołanym dostępem. Współcześnie kryptologia jest uznawana za gałąź zarówno matematyki, jak i informatyki; ponadto jest blisko związana z teorią informacji, inżynierią oraz bezpieczeństwem komputerowym) na Wydziale Humanistycznym w Instytucie Politologii. Były to zajęcia na specjalizacji międzyetnicznej. Ustalanie czy odkrywanie czegoś „nowego” jest fascynujące.
Nad czym Pan pracuje obecnie?
Gromadzę materiały do kolejnej książki. Analiza i przygotowanie do druku 200 stron zajmuje 910 miesięcy. Wszystkie te prace, poza drukiem, wykonuję samodzielnie.
Rozmawiał: Leszek Wątróbski