O dwóch takich, co wstrząsnęli Szwecją

Nigdy wcześniej, ani później, polemiczny głos na temat politycznej oceny sytuacji w Polsce, nie brzmiał w Szwecji tak donośnie jak w drugiej połowie lat czterdziestych. A jego autorami był Polak, Tadeusz Norwid Nowacki, podporucznik internowany we wrześniu 1939 roku – gdy samolot którym leciał przymusowo lądował na Gotlandii – i znana pisarka pochodzenia polskiego Marika Stiernstedt.

Wyraźnie proniemiecka atmosfera w Szwecji na początku drugiej wojny światowej, pod koniec wojny zmieniła się i Szwedzi coraz wstrzemięźliwej odnosili się do Niemców. Dużą zasługę w zmianie tego stanowiska należy przypisać książce „Kraj bez Quislinga”, która ukazała się w 1944 roku, a jej autorem był Tadeusz Nowacki.

Książką była dla Szwedów moralnym wstrząsem, gdyż po raz pierwszy pokazała barbarzyństwa Hitlera i kryty-kowała zachowawczą polityką Szwecji tłumaczoną neutralnością. O tym jak ważna była to publikacja niech świadczy to, że ukazało się ponad 100 recenzji „Kraju bez Quislinga”, a sama książka tłu-maczona była na kilkanaście języków.

Gdy szok po lekturze minął, i mijała fascynacja Szwedów Niemcami, nadszedł czas politycznej uległości wobec Sowietów. Niedawny bohater, Norwid Nowacki, znowu odegrał tutaj bardzo ważną rolę. Z powodu swojego bardzo krytycznego i jednoznacznego stanowiska wobec Rosji, stał się osobą w Szwecji niewygodną, bo na temat nowego politycznego wizerunku Europy i zagrażającego jej komunizmu, napisał kilka książek, obnażając w nich sowiecką politykę. Paradoksalnie, chociaż wielu Szwedom jego poglądy nie podobały się, był osobą, którego wiedza o Sowietach, warta była wykorzystania. I właśnie dlatego stał się współpracownikiem wywiadu szwedzkiego.

Dzisiaj wiemy nieco więcej o działalności Nowackiego. Wiemy, że odegrał niezwykle ważną i pozytywną rolę w kształtowaniu opinii szwedzkiej, między innymi na temat powojennej sytuacji Polski. To z pewnością jeden z najbardziej pozytywnych bohaterów polskiej emigracji tamtych czasów.

Tadeusz Nowacki określany jest jako człowiek, który wstrząsnął Szwecją. Najpierw ukazał Szwedom prawdziwe oblicze hitleryzmu, później sowieckiego komunizmu. Jego książki przyjmowane były przez Szwedów dwojako. Jak mówi profesor Andrzej Nils Uggla z Uniwersytetu Uppsalskiego, z jednej strony Szwedzi widzieli Sowiety jako wielkie mocarstwo, z którym trzeba będzie nawiązać po wojnie stosunki dyplomatyczne, z drugiej zaś strony budziła się we-wnętrzna potrzeba zweryfikowania swoich poglądów na temat hitlerowskich Niemiec. W obu sprawach poglądy Nowackiego były bardzo wyraźne. Jego przeciwieństwem miała stać się Marika Stiernstedt, szwedzka pisarka polskiego po-chodzenia, której historycy przypisują dzisiaj niechlubną rolę adoratorki komunizmu.

Warto przypomnieć, że pod koniec wojny powstał w Szwecji Związek Patriotów Polskich. To fakt znamienny – mówi Uggla – bo obrazuje zmianę stanowisk i poglądów, jaki to proces wówczas w Szwecji zachodził. Dobrym przykładem na zobrazowanie tych przemian jest właśnie Marika Stiernstedt.

Marika, a w zasadzie Maria Aleksandra, Stiernstedt urodziła się 12 stycznia 1875 roku w Sztokholmie. Była córką Marii Pauliny Ciechanowskiej i szwedzkiego oficera zawodowego w stopniu ge-nerała, adiutanta króla Oskara II, barona L. V. Steirnstedta. Jej wychowaniem zajmowała się siostra matki, Paulina Maria, która wyszła za mąż za barona, dwa lata po śmierci matki. To wówczas odnowione związki z polskością, wpłynęły w znacznym stopniu na życie i twórczość pisarki. Wychowana została w duchu katolickim, a zainteresowania współczesnymi problemami spowodowały, że angażowała się społecznie i politycznie.

Należała do różnych komitetów, między innymi Hjälp Polens Barn i Polens Hjälpkommitten, organizowała zbiórki pieniędzy i pomocy medycznej dla Polski. W Polsce była zresztą dwukrotnie. Raz w 1911 roku, drugi w 1946. W 1934 roku odbyła długą podróż po Związku Sowieckim. Była osobą czynną, ale i kontrowersyjną. Z jednej strony występowała w Szwecji jako obrońca spraw polskich, z drugiej jednak pełna była naiwnej wiary w uczciwość procesów demokratycznych. Z czasem zaczęto ją nawet oskarżać o sympatie komunistyczne. Dobrym przykładem jej naiwności była chociażby sprawa zorganizowania zaraz po II wojnie światowej, pomocy pieniężnej dla Polski. Zebrana wówczas niebagatelna suma około 10.000 koron wysłana została, za jej pośrednictwem, drogą przez Sowiety, co oczywiście doprowadziło do tego, że pieniądze te nigdy do Warszawy nie dotarły.

Jak wspomina prof. Uggla, zachowało się zdjęcie z 1944 roku, na którym Stiernstedt trzyma książkę Norwida Nowackiego „Kraj bez Quislinga”, a w jej oczach widać przerażenie, bo lektura tej książki była wówczas wstrząsem dla wszystkich Szwedów. Również dla półkrwi Polki, Mariki. Jak się jednak okazało, wstrząs nie był wystarczająco mocno, bo gdy w 1946 roku została zaproszona do Polski, pojechała tam, a jej gospodarzem był sam premier Tymczasowego Rządu RP Edward Osóbka-Morawski. Stiernstedt pokazano propagandową Polskę i po powrocie do Szwecji napisała książkę pod znamiennym tytułem „Polska rewolucja niezbędna, patriotyczna, miłosierna i bezkrwawa”. I właśnie tą książką wyrządziła sprawie polskiej w Szwecji wiele szkód.

Publikacja, którą ciężko znaleźć w oficjalnej bibliografii Stiernstedt, była peanem na cześć komunistycznej Polski, pokazywała kraj, który po wojnie się roz-budowuje, gdzie domy buduje się w kilka tygodni, w której zresztą autorka powtarzała propagandową opinię, że Powstanie Warszawskie było dziełem faszystów.

Ukazało niemal 30 recenzji tej książki, a jej autorzy, którzy wcześniej czytali książkę Nowackiego, zaczynali zastanawiać się, czy zawarte tam opinie są zgodne z prawdą. Nic w tym dziwnego: nagle jedna skrajna wersja wydarzeń politycznych została skonfrontowana z równie skrajną, ale przeciwną…

Dlaczego pisarka, która wcześniej tak wiele dobrego zrobiła dla sprawy polskiej, nagle tak zmieniła front? Trudno to wytłumaczyć. Stiernstedt jak wielu intelektualistów w Szwecji, naszpikowana była propagandą komunistyczną, a jej głęboka wiara w sprawiedliwość, demokrację i wartości etyczne (nie bez wpływu na taką postawę, miało jej wychowanie katolickie), czyniły z niej osobę wyjątkowo łatwowierną.

Stiernstedt nie tylko zamieściła w książce propagandowe kłamstwa, ale tak-że zgodziła się na umieszczenie na okładce orła bez korony, co było wyraźnym ukłonem wobec nowych władz w Warszawie. W książce znalazły się zresztą zdjęcia premiera Osóbki-Morawskiego i Władysława Gomułki (jeszcze przed aresztowaniem).

W tym samym czasie Tadeusz Norwid Nowacki wydawał kolejną demaskatorską książkę „Europa skvallrar” („Europa plotkuje”), na okładce której narysowano charakterystyczne dwa strusie chowające głowę w piasek. Była to książka polemiczna, zastanawiająca się nad przyszłością Europy. Wraz z inną swoją książką „Inbrott i Kreml” („Włamanie na Kremlu”) stała w wyraźnej opozycji wobec propagandowo-społecznych dzieł Mariki Stiernstedt.

Wyraźny konflikt między tymi dwoma, pochodzącymi z Polski, pisarzami, miał charakter wyjątkowo ostry. Za Nowackim przemawiała jego znajomość spraw związanych z Polską i Europą Wschodnią, natomiast za Stiernsted jej pozycja na szwedzkim rynku literackim. Zanim bowiem popełniła propagandową książkę o Ludowej Polsce, miała już na swoim koncie ponad 20 książek i była w latach 1931-36, a także 1940-43, przewodniczącą Szwedzkiego Związku Pisarzy. Miała także za sobą dwa mał-żeństwa, o których w Sztokholmie wiele się mówiło: pierwsze z Carlem Cederströmem – Latającym Baronem, pionierem szwedzkiego lotnictwa, i drugie z Ludwikiem Nordströmem, znanym pisarzem.

Zdaniem prof. Andrzeja Nilsa Uggli, Marika Stiernstedt wywołało swoją postawą i książką o Polsce, wiele nieprzyjaznych reakcji wśród Szwedów, gdyż uważana za wybitną pisarkę przyczyniła się do zakwestionowania tych prawd, które głosił Norwid Nowacki. Paradoksalne w całej tej historii jest to, że Polak, który wstrząsnął Szwecją, musiał toczyć bój o sprawy polskie ze Szwedką pochodzenia polskiego.

I wtedy, i dzisiaj, różne interpretacje historii, były i są przedmiotem ostrych sporów. O ile jednak Nowacki traktowany był wówczas przez większość Polaków mieszkających w Szwecji, za obrońcę spraw polskich, tak Stiernstedt otoczona została ostracyzmem i nieufnością. Mimo, że wcześniej, tak wiele dla spraw polskich zrobiła.

/NGP/ 

Lämna ett svar