Dobra lokata PSL w ostatnich wyborach przypomniała nam o istnienieniu tego stronnictwa, które bezzasadnie powołuje się na ponad stuletnią tradycję. Ruch ludowy na ziemiach polskich rzeczywiście ma ponad 100 lat. Pierwsze Stronnictwo Ludowe powstało w Galicji w 1895 roku. W 1903 to stronnictwo nawet przyjęło nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe. Jakby nie było PSL, podobnie jak PPS, dzieliło się na frakcje: PSL-Lewica, PSL-Wyzwolenie, PSL-Piast.
Te dwie ostatnie odegrały wielką rolę w II Rzeczpospolitej. W każdym razie, by nie męczyć Czytelników detalami, PSL-Piast było partią Witosa a później Mikołajczyka. Wielkie dni PSL-Piast to pierwsze lata II RP oraz okres emigracji po 1939. Nasi francuzcy sojusznicy nie chcieli na swoim terytorium legalnych władz RP, z którymi mieli zawarte pakty. Spowodowali internowanie polskich władz w Rumunii i oparli się na opozycji. Najliczniejsze z tzw. ”wielkiej czwórki” (Polska Partia Socjalistyczna, Narodowa Demokracja, Partia Pracy i PSL) – było PSL. W XIX i na początku XX wieku warstwa chłopska była najliczniejsza w Europie. Gdy w połowie XIX wieku wszystkie kraje zaborcze nadały prawa wyborcze całej populacji, to naturalnie te ok. 70% ludności wiejskiej zaczęło być decydujące na ziemiach polskich. I tak zostało.
I znowu w skrócie. Władze polskie na obczyźnie zdominowało PSL, które odrzuciło końcówkę „Piast”. W okupowanym kraju PSL (pod kryptonimem „Roch” – Ruch Oporu Chłopskiego) stanowiło poważną siłę i powołało oddziały zbrojne – Bataliony Chłopskie. BCh stanowiły po scaleniu najliczniejszą część AK. Za kanały informacyjne pomiędzy Krajem i Rządem RP na emigracji odpowiadało PSL. Jedna z dróg biegła przez Szwecję (baza „Anna”).
Baza „Anna” była w zasadzie, jak wszystkie inne polskie bazy w innych krajach, placówką wojskową, niby neutralną, a w zasadzie związaną z dawnym polskim „sanacyjnym” wywiadem. Więc partie rządzące w Paryżu, a później w Londynie kontrolowały bazę ”Anna”, jak i inne. A ponieważ kontrolowało to PSL wszyscy pracownicy ”Anny” na wszelki wypadek udawali PSL-owców. Czy rzeczywiście Norbert Żaba, Tadeusz Pilch, a już po wojnie – gdy kanał PSL był w dalszym ciągu otwarty do Polski – Michał Lisiński i Łukasz Winiarski byli członkami PSL? W to wątpię. Niemniej wszyscy tu wymienieni zasłużeni polscy działacze deklarowali pełną lojalność dla PSL.
Po śmierci gen. Sikorskiego premierem i w pewnym sensie najważniejszym polskim politykiem (czyli jedynym, którego uznawali aljanci) był Stanisław Mikołajczyk. Tym bardziej był autorytetem dla swoich zwolenników w Szwecji. Gdy niespodziewanie misja pokojowa hr. Bernadotte zaowocowała przesłaniem przez Himmlera do Szwecji 8 tysięcy polskich więźniów z niemieckich obozów koncentracyjnych, a później, już po wojnie w ramach akcji UNRRA, Szwecja jeszcze przyjęła na rekonwalescencję dodadatkowe 6 tysięcy b. więźniów obozów koncentracyjnych, to na terenie Królestwa Szwecji znaleźli się ludzie o różnej orientacji politycznej; w tym naturalnie i ludowcy. Jednym z więźniów był; działacz PSL Piotr Zawada, który zorganizowął w ramach Polskiego Związku byłych Więźniów Politycznych w Szwecji sekcję PSL liczącą wówczas ok. 200 członków. PZbWP liczył wtedy ok. 5000 członków. Później nastąpiła repatriacja i PZbWP skurczył się do ok. 400 członków, a PSL do kilkunastu. Zaraz po wojnie niejawne dla Szwedów struktury dawnej ”Anny” (zmienionej na ”Julię”) działały w dalszym ciągu i od czasu, gdy Mikołajczyk wrócił do Polski, były absolutnie związane z PSL. Gdy Mikołajczyk uciekał z Polski, to wprawdzie Amerykanie przewieźli go przez Szwecję, ale peeselowska placówka w Sztokholmie nic o tym nie wiedziała. Inaczej było, gdy na własną rękę uciekał przez Szwecję z Polski ostatni delegat Rzadu RP Stefan Korboński.
Z biegiem lat PSL w Szwecji się wykruszyło. Prezes Piotr Zawada prowadził nadal swoją działalność. Rozprowadzał w Sztokholmie organ PSL „JutroPolski” – gazetę, która była kiedyś dziennikiem, później tygodnikiem, a w latach 70 ubiegłego wieku już kwartalnikiem udającym dziennik. Po rozpadzie Rady Uchodźstwa Polskiego, RUP szukała nowych członków. Sięgnięto też do PSL. W roku 1979 w kwietniowym nrze Wiadomości Polskich ukazała się KRONIKA LUDOWA PSL, w której zamieszczono komunikat o przystąpieniu PSL do RUP:
… pragniemy podać do wiadomości społeczeństwa co następuje: Zarząd PSL w Szwecji przeprowadził z własnej incjatywy rozmowy z przedstawicielami Prezydium RUP w Szwecji mające na celu przystąpienie PSL do Rady. Rozmowy te nie napotkały na żadne trudności i były prowadzone w duchu POLONIA 78 – POLONIA JUTRA. Umowa o przystąpieniu PSL do RUP weszła w życie z dniem jej podpisania a więc dnia 14 marca 1979 roku. PSL w Szwecji wyraża pełne zadowolenie z przyjęcia PSL do Rady. Wydarzenia w kraju i na Zachodzie (m.inn. Polonia Jutra w Toronto ub. roku) stwarzają odpowiedni klimat i uzasadniają pilność i potrzebę szerokiej współpracy wszystkich polskich sił, łącząc się PSL spełnia swój obowiązek względem ojczyzny, i narodu polskiego, i będąc jedną z najstarszych polskich organizacji politycznych w Szwecji, pragnie i na przyszłość współpracować i działać razem z innymi demokratycznymi organizacjami w kraju i poza krajem dla dobra suwerennej i niepodległej Polski. /…/.
I tak dalej przez pół strony (A-4) Wiadomości Polskich. Jednak do formalnego przyjęcia PSL do RUP nie doszło. Okazało się bowiem, że Anno Domini 1979 PSL w Szwecji liczyło mniej członków niż było miejsc w zarządzie tej organizacji. Przypominam tę drętwą mowę by uzmysłowić dzisiejszym Czytelnikom do jakiego stopnia jej używano na emigracji.
Ludomir Garczyński-Gąssowski