Kto jeszcze pamięta nawoływania ulicznego sprzedawcy najnowszego wydania gazety?
Chyba ostatni raz w Warszawie widziałem ich w październiku 56 roku. gdy na gigantycznym wiecu z Gomułką (od dwóch dni sekretarzem KC) na Placu Defilad sprzedawali wieści z VIII Plenum (zebrane później w specjalnym numerze ”Nowych Dróg”, który mam do dzisiaj). Później, w początku lat 60., spotykałem ostatnią wersję tego zawodu, mężczyzn krążących po wagonach kolejowych z kilkoma egzemplarzami różnych tytułóww gazet i pism. Zdjęcie zrobiłem w Ålesun.
Na codzień nie zastanawiamy się, jak wiele zawodów zniknęło bezpowrotnie (choćby konduktora w tramwaju – nieco bliższy czasowo przykład), ale i pojawiło się mnóstwo nowych, wcześniej nieznanych i niepotrzebnych. Jakież to wyzwanie do stworzenia takiego modelu edukacji, który przygotowywałby młodych ludzi do pracy w zawodach, których jeszcze nie ma!